Obóz wędrowny 2011

Będąc w patrolu wędrowniczym ZHR w 2011 roku miałem możliwość pojechania na obóz wędrowny, który okazał się pierwszą, dłuższą przygodą z rowerem. Polegał on na przejechaniu w ośmioosobowej grupie przez Szwecję, Danię oraz Niemcy. Podczas kilku zbiórek ustalaliśmy plan obozu i przejechaliśmy wspólnie ponad tysiąc dwieście kilometrów, przeżywając po drodze różne przygody. Miałem wtedy siedemnaście lat, taki obóz był dla mnie wielkim wyzwaniem i jednocześnie wyczynem.

Spotkaliśmy się wszyscy dwudziestego pierwszego czerwca na Dworcu Zachodnim  w Warszawie i wsiedliśmy z obładowanymi rowerami do pociągu jadącego do Gdańska. W Gdańsku mieliśmy nocleg w harcówce środowiska ZHR, następnego dnia skierowaliśmy się w stronę portu. Popłynęliśmy promem Stena Line do Karlskrony. Była to moja pierwsza podróż dużym promem, pierwsza podróż do Skandynawii. Płynęliśmy przez kilka godzin, okazało się, że na szczęście nie mam choroby morskiej. Siedem na osiem rowerów miało zamontowane przednie bagażniki rowerowe, dzięki czemu mogliśmy zabrać więcej rzeczy. Zabraliśmy bardzo dużo jedzenia, bowiem jedzenie w Szwecji i Danii było dla nas drogie. Za chleb w przeliczeniu na złotówki trzeba było wydać kilkanaście złotych. Zapakowaliśmy czekolady, kiełbasy i różne artykuły spożywcze po czym mocno obładowani pojechaliśmy na obóz. Przez to, że wieźliśmy swoje jedzenie, koszt całego obozu wyniósł około pięćset złotych, z czego prawie połowę kosztów stanowiły bilety.

016 022

Przekonaliśmy się, że duńskie drogi są bardzo dobrej jakości, a wzdłuż każdej drogi którą jechaliśmy znajdowała się asfaltowa ścieżka rowerowa z wyznaczonymi pasami. Kopenhaga jest rowerowym miastem, na ulicach widać było tysiące rowerów, a większość dróg ma wydzielone pasy rowerowe wraz ze specjalnymi światłami przystosowanymi dla rowerzystów. Mieliśmy okazję spędzić w Kopenhadze cały dzień.

285108_195197970543313_6003284_n273116Codziennie robiliśmy postoje na drugie śniadanie, obiad i kolację. Wyższe zapotrzebowanie energetyczne sprawiło, że zatrzymywaliśmy się również na ciastka i czekoladę. Codziennie graliśmy w 32, gra polegała na tym, że każdy z nas odliczał dodając cyfrę od 1 do 3. Ten który dochodził do 32, dostawał nadprogramowe ciastko lub kawałek czekolady. Dziennie robiliśmy ponad dziewięćdziesiąt kilometrów  (czasem ponad sto).

142

Noclegi mieliśmy pod namiotami, które wieźliśmy ze sobą przez całą drogę na bagażnikach. Raz rozbiliśmy namioty na kempingu w Kopenhadze ze względu na trudności ze znalezieniem odpowiedniego miejsca.

161

Przez blisko dwa tygodnie jazdy nie musiałem ani razu wymieniać dętki w oponie oraz pompować kół. Każdy podjazd na ścieżkę rowerową był bardzo dokładnie wykonany, dzięki czemu obładowane koła nie napotykały przeszkód i nie było obawy o o jakiekolwiek uszkodzenia koła. W mojej w rodzinnej miejscowości podczas jazdy ścieżką rowerową przy zachowaniu tej samej techniki jazdy, kilka razy przedziurawiłbym dętke, jednakże w Danii wiedzą jak dostosowywać ścieżki rowerowe dla rowerzystów i każda ścieżka była o wiele lepsza niż w Polsce.

20110623%20rajd%20rowerowy%20po%20Skandynawii%20047215807_4263410198322_2058717801_n

Po drodze musieliśmy przepłynąć promem największą cieśninę o nazwie „Wielki Bełt” łączącą Morze Bałtyckie z Morzem Północnym. Płynęliśmy około jedenastu km z przystani Tars znajdującej się na wyspie Lolland, do miejscowości Spodsbjerg. Z miejscowości Spodsbjerg jechaliśmy kierując się przez Svendborg do Odense.

20110623%20rajd%20rowerowy%20po%20Skandynawii%2007720110623%20rajd%20rowerowy%20po%20Skandynawii%20108

Będąc w najstarszym mieście Danii – Odense, mieliśmy możliwość zobaczenia domu, w którym mieszkał kiedyś znany pisarz Hans Christian Andersen. Dom obecnie jest przekształcony w muzeum i stanowi jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji turystycznych.

20110623%20rajd%20rowerowy%20po%20Skandynawii%20172

Najczęściej zadawanymi  pytaniami podczas wyprawy były: „ile jeszcze zostało?”, „kiedy będzie posiłek?” „Ciastka?”. Dla części z nas była to pierwsza rowerowa wyprawa, przez co nie byliśmy przygotowani technicznie. Chwile odpoczynku spędzaliśmy przeważnie na leżeniu.

283319_230171390353657_3318953_n

20110623%20rajd%20rowerowy%20po%20Skandynawii%20235W połowie wyprawy zaczął padać deszcz. Utrzymywał się przez większość Danii i zakończył się dopiero ostatniego dnia w Niemczech. Jako, że nie miałem porządnego sprzętu – wszystko przemokło i trzeba było sobie jakoś radzić. Wtedy dowiedziałem się, że nie warto brać najtańszych sakw, bo powodują,że przy dłuższej wyprawie ubrania zaczynają po prostu gnić. To była moja ostatnia wyprawa rowerowa bez wodoodpornych i jakościowych sakw.

537246_4293118661015_285058251_n

W niemieckim mieście Rostock, nocowaliśmy na parkingu samochodowym. Późna pora zaskoczyła nas silnym deszczem, na dodatek jeden z nas przebił oponę, więc musieliśmy zostać. Przez większość czasu tej nocy obawialiśmy się, że znajdzie nas niemiecka policja.

20110623%20rajd%20rowerowy%20po%20Skandynawii%20380

Szóstego lipca dojechaliśmy do celu. Granicę przekroczyliśmy w siedem osób, gdyż jeden z nas musiał przekroczyć granicę kilka godzin wcześniej. Po przyjeździe do Świnoujścia zrobiliśmy podsumowanie całego obozu wymieniając się wzajemnie własnymi przemyśleniami. Następnego dnia ruszyliśmy pociągiem ze Świnoujścia do Warszawy. Okazało się, że pociąg nie miał przedziału rowerowego, przez co rowery musieliśmy wepchnąć do przedziału pasażerskiego. Kierowniczka pociągu była na nas mocno wkurzona, bo przez nas pociąg miał opóźnienie. Jednak skoro zakupiliśmy bilety na przewóz rowerów, to czemu mielibyśmy nie skorzystać z możliwości?

Ponad 50 minutowy film z wyjazdu dostępny jest pod linkiem:

 https://www.youtube.com/watch?v=LYo2jYOP4Fg

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Obóz wędrowny 2011

  1. aga pisze:

    o tym słyszałam kilka razy ale wreszcie napisałeś i można się przekonać jak wyglądały początki Twojej rowerowej kariery. Czekam jeszcze na pełna historie „rowerowego jamboree” 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • O „rowerowym jamboree” wpis z pewnością powstanie 🙂 następny wpis będzie o obozie 2012 😉

      Lubię to

      • aga pisze:

        no i doczekałam się kolejnego wpisu!!!! Jako wierna fanka kibicuję do ostatniego wpisu, który przecież nigdy nie nastąpi :)))

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s