Rowerowe Jamboree – Etap pierwszy

Rowerowe jamboree – była to dla mnie największa 10653357_790993744257384_7566378447489641434_nprzygoda 2015 roku. W wielkim skrócie: jest to projekt harcersko-podróżniczy, którego założeniem jest promowanie Polski jako kandydata na zorganizowanie światowego jamboree w Polsce w 2023 roku, miał on także na celu organizację wyprawy na światowy zlot skautów (jamboree) z Warszawy do Japonii na rowerach.

W 2015 roku światowe jamboree odbyło się w Japonii, także trasa liczyła ponad dwanaście tysięcy kilometrów. Firma Kross zapewniła dla projektu osiem rowerów, które miały dojechać z Warszawy aż do Japonii. Wyjazd miał formę sztafety, podzielonej na dziewięć etapów. Zgłosiłem się bez wahania na wyjazd, gdy tylko poznałem założenia i plan projektu. Miałem wielką ochotę przejechać całość, jednak ze względów logistycznych nie było dla nikogo takiej możliwości i otrzymałem możliwość podróżowania w dwóch etapach ­ – pierwszym oraz trzecim.

Photo0053Kross Trans Arctica – na tym rowerze jechałem przez prawie dwa tygodnie podczas pierwszego etapu. Przekonałem się, że dobry rower, daje mocne oświetlenie; był dla mnie wygodny. Część akcesoriów rowerowych wziąłem ze mojego roweru, które przydały mi się podczas drogi. Zabrałem swoje przednie sakwy, w których wiozłem dosyć sporą apteczkę oraz części zapasowe dla całego etapu.

Start pierwszego etapu odbył się drugiego stycznia, wyruszyliśmy spod siedziby ZHP w siedmioosobowym składzie. Ze składem, z którym miałem jechać, poznałem dopiero pierwszego stycznia wieczorem, gdzie mieliśmy integrację w Kebab King. Tuż przed wyjazdem była obecność telewizji i krótkie wywiady, które z pewnością dodały nam sporo sił 🙂

10888421_855160247840733_3578341544373271355_n

Pierwszego dnia przejechaliśmy ponad sześćdziesiąt kilometrów, dojeżdżając do Warki. Ostatnie kilometry przejechaliśmy w deszczu. Kolejny nocleg mieliśmy w Puławach, później następne były kolejno w Zakrzówku, Biłgoraju, Lubyczy Królewskiej, Lwowie, Stryju, Kałuszu, Kołomyi i ostatnie dwie noce w Czerniowcach. Przez dwanaście dni w siedmioosobowym składzie dojechaliśmy do Czerniowców gdzie nastąpiło przekazanie sztafetowych pałeczek ekipie drugiego etapu. Podczas drogi natknęliśmy się na wielu wspaniałych ludzi którzy wspierali nas słowem, pomocą oraz, przez pewrowerowejamboree (208)ne odcinki towarzyszyli nam swoimi rowerami w podróży. W Warce nocleg i posiłek mieliśmy dzięki pomocy księdza wraz ze składem  uczniów ze Stowarzyszenia Harcerskiego. Po wyjechaniu z Warki dojechaliśmy do Puław, odwiedzając muzeum w Czarnolesie. W Lublinie wsparcie okazał nam Aleksander Wiącek, nocowaliśmy w Zakrzówku. Następnego dnia jechaliśmy przez Susiec do Biłgoraja. To był najchłodniejszy dzień, była masa śniegu i rowery kilkukrotnie się wywróciły. W tym dniu wypadło święto Trzech Króli, więc kilkukrotnie spotkaliśmy kolędników.  Jako jedyny z uczestników pierwszego etapu, nie zaliczyłem „gleby” 🙂

rowerowejamboree (237)rowerowejamboree+(207)

W Biłgoraju przywitał nas i przejechał wspólnie ponad trzydzieści kilometrów – Leszek Grabowski, który okazał się bardzo pozytywną osobą. Nocleg w Biłgoraju był zapewniony w szkole w której udzieliliśmy wywiadu dla lokalnej gazety. W Lubyczy Królewskiej  nocowaliśmy wrowerowejamboree+%2887%29 siedzibie straży granicznej. Tam mieliśmy jednodniowy odpoczynek. Odwiedziła nas grupa harcerska, która następnego dnia pożegnała nas na przejściu granicznym w Hrebenne. Odcinek między Lubyczą Królewską, a Lwowem przejechaliśmy w jeden dzień. W Lwowie spędziliśmy jeden dzień na zwiedzanie. Następnie skierowaliśmy się do Stryja. Kilka kilometrów przez Stryjem, przedziurawiła mi się dętka, która była pierwszą gumą podczas tego etapu 😉

W Stryju mieliśmy spotkanie z młodzieżą, dla której opowiadaliśmy o realizowanym projekcie oraz wspominaliśmy postać Kazimierza Nowaka, który urodził się w tym mieście. Kazimierz Nowak, to wielki podróżnik, który przed wojną odważyła się przemierzyć Afrykę samotnie na rowerze, realizując niesamowitą ponad pięcioletnią podróż. Jego postać jest dla wielu osób zdecydowanie inspiracją i  nie raz podejmowaliśmy w rozmowach temat o niezwykłym podróżniku. W celu oddania hołdu podróżnikowi zorganizowano wyprawę śladami Nowaka, o której możecie przeczytać tutaj. Spotkanie miało miejsce w Centrum Kultury Polskiej, gdzie zaprezentowano również wszystkim postać Kornela Makuszyńskiego, który również pochodził z tego miasta.

rowerowejamboree+%28589%29rowerowejamboree+%28588%29 tRyfNOoEKBsA5fpLI6X-Jxc2qeBB9RwQ7LQCD9lbyQ_xtiOolXMlMdAlaskowit1QVtoLf7t0obx=w273-h182-p-novX2snJ6JiaVRVBgwttCcj1WDKPx9KaIVtrkyW8PoAuNSyFUQ0c69PK4C961YX0m7QinjaJGcA5Bq=w318-h211-p-no

W mieście Stryj lokalny dom kultury zapewnił nam nocleg oraz saunę. W Kałuszu dzięki pomocy lokalnej parafii mieliśmy posiłek oraz nocleg w prywatnym domu pewnego starszego państwa, a w Kołomyi otrzymaliśmy na noc mieszkanie do dyspozycji. Wsparcie otrzymywane od ludzi jest nie do opisania. Jestem wdzięczny za pomoc pomoc tych, których spotkaliśmy i którzy dołożyli starań dla naszej wygody. Bez tych osób wyjazd nie byłby taki jaki był.

10923663_867279333295491_7484653529707480813_o

Wyruszyliśmy zimą. Miało być trudno, zimno jednak było o wiele lepiej niż myślałem. Na postojach piliśmy zazwyczaj gorącą herbatę z termosów, większość posiłków jedliśmy w restauracjach. Niskie ceny na Ukrainie pozwoliły na częstsze posiłki. Zapotrzebowanie energetyczne sprawiało, że codziennie jadłem batony i kupowałem jogurty.

rowerowejamboree (641)

Czworo z siedmiu uczestników należało do harcerstwa. Piotr z Patrykiem byli z ZHP, natomiast ja z Łukaszem reprezentowaliśmy ZHR. Mieliśmy masę wspólnych tematów, dyskusji i ani razu nie kłóciliśmy się z powodu przynależności do różnych organizacji. Ten wyjazd był wspaniałą inicjatywą pod patronatem obydwu organizacji, inicjatywą w której wzajemnie sobie pomagaliśmy. Wielokrotnie wspólnie opowiadaliśmy w różnych miastach o harcerstwie, rowerowym jamboree, poza tym mieliśmy wspólny cel, który został osiągnięty 🙂

1926167_861686200521471_2711481530035306911_o10931668_867279133295511_2978313988117479217_o10847508_867278973295527_1020746608809454643_o10900082_867279363295488_3326946788557307603_o

Najdłuższy przejechany odcinek miał sto kilometrów między miastami Kałusz – Kołomyja. Średnia wieku uczestników wyniosła 30 lat. Z pogodą bywało różnie, jednak ostatniego dnia jazdy świeciło słońce, temperatura wynosiła około dziesięć stopni. Jechałem bez kurtki i czułem się wspaniale.

rowerowejamboree (859)rowerowejamboree (893)

10506769_863297027027055_2405518146038293416_o

Dojechaliśmy do Czerniowiec czternastego stycznia. Przywitało nas tam kilkadziesiąt osób, telewizja i radio zrobiły z nami wywiady. Do Polski wróciliśmy szesnastego stycznia – jechaliśmy tym samym busem, który przywiózł do miasta uczestniczki kolejnego etapu. Ukraińska telewizja upubliczniła nasz przejazd przez Czerniowce. Wydaje mi się, że tłumacz doskonale zastąpił mój głos. Link  do nagrania ukraińskiego opisującego naszą przygodę znajduje się poniżej:

Większość zdjęć wykonano aparatem dh. Piotra Wojtaszka – uczestnika pierwszego etapu 🙂 Bez jego braterstwa i jednocześnie uprzejmości, nie dałbym rady odzwierciedlić większości w tym wpisie 🙂 Piotrze – jestem Ci bardzo wdzięczny!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Wyjazdy rowerowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rowerowe Jamboree – Etap pierwszy

  1. aga pisze:

    jak zawsze ciekawie :))))

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s