Podróż na Kjeragbolten, czyli uwięziony głaz między skałami

Na początku czerwca udało się polecieć dość sporą grupą do Stavanger, miasta znajdującego się w południowo-zachodniej Norwegii. Za bilety lotnicze zapłaciliśmy po 39 PLN od osoby. Podczas lotu poznaliśmy podróżników z bloga wyprawyodczapy.eu (super ludzie, naprawdę 🙂 )  z którymi przez cały czas wspólnie podróżowaliśmy. Podczas lotu okazało się, że zamierzali oni – tak samo, jak i my zobaczyć największe atrakcje Norwegii, czyli Kjerag oraz Preikestolen. Po przylocie, na lotnisku zastanawialiśmy się wspólnie nad planem i możliwościami wspólnego transportu. Powstał pomysł wynajmu samochodu, jednak ceny i oferty wypożyczalni nie należały do korzystnych, bo zbyt późno wzięliśmy się za to.

DSC_0027

Stanęło na tym, że nie wynajęliśmy samochodu, tylko autobusem numer dziewięć pojechaliśmy do miasta Sandnes. Liczyliśmy, że znajdziemy tam wypożyczalnię, jednak okazało się, że informacja turystyczna była zamknięta. Opuściliśmy pieszo miasto i rozbiliśmy nasze namioty mając udany wieczór przy ognisku, wieczór był pełen różnych opowieści. Mimo, że dochodziła północ, nadal nie było ciemno. Doświadczyliśmy „białych nocy”, oznacza to w skrócie tyle, że o 23:00 niebo wygląda jakby była godzina 18:00.

DSC_0074DSC_0059

Następnego dnia postanowiliśmy łapać autostop. Dotarliśmy wszyscy do przystani promowej Lauvik, skąd postanowiliśmy kierować się dalej autostopem na Kjerag. Mieliśmy do pokonania trasę ponad stu kilometrów, udało się dotrzeć tam, dzieląc się na trzy grupy. Podczas drogi widoczne były nieraz wodospady, śniegi i piękne szczyty gór. Szczerze, nie spodziewałem się takiej ilości śniegu w południowej Norwegii. Było to dla mnie zaskoczeniem o takiej porze roku.

DSC_0240

Podczas jazdy wiele razy widzieliśmy przydrożne domy z tradycyjnymi norweskimi dachami, które pokryte były trawą. Najdłuższy odcinek pokonaliśmy jadąc nowoczesnym kamperem, który należał do emerytowanego Niemca. Zatrzymywaliśmy się kilka razy, aby porobić zdjęcia. W Norwegii jazda autostopem jest dosyć łatwa, kierowcy chętnie zatrzymywali się. Pogoda tego dnia była piękna – w sam raz na górską wędrówkę.

DSC_0389

DSC_0402DSC_0428DSC_0434

Spotkaliśmy się wszyscy na parkingu Kjerag, obok Kjerag Restaurant (w którym cena zwykłego hamburgera wynosi 179 NOK, co stanowi około 90 PLN). Po odpoczynku i zrobieniu kolejnych zdjęć, wspólnymi siłami DSC_0394poszliśmy wieczorem w góry. Wędrówka trwała około dwóch godzin w jedną stronę. Szlak był wymagający, podczas drogi należało wejść na trzy góry. Jako, że zatrzymywaliśmy się na zdjęcia, i picie wody, dotarliśmy na miejsce po około trzech godzinach. Mieliśmy możliwość odpoczynku na śniegu. Na szczyt doszliśmy około 23:00.

DSC_0381DSC_0443DSC_0473

Było jeszcze jasno, zmrok13405187_1197553893589761_761680946_o zapadał na krótką chwilę dopiero po północy. Widok z Kjerag jest niesamowity. Obok szczytu Kjerag znajduje się Kjeragbolten, czyli znany kamień o wielkości około pięciu metrów ³. Kamień ten słynie z tego, że utknął między dwoma skałami ponad dziewięćset metrów nad fiordem. Wejście na kamień jest dość niebezpieczne, grozi upadkiem, bez szans na przeżycie. Nie ma tam żadnych barierek ani linek zabezpieczających. Mimo ogromnego strachu i lęku wysokości, wszedłem na niego.

Dzięki temu, że doszliśmy wieczorem, mieliśmy możliwość zobaczyć kamień o zachodzie, następnie we wschodzie słońca. Późna i wczesna pora miała również inną wielką zaletę – brak tłumów, które często są za dnia.

DSC_0448indeks

Nie bez powodu mówi się „tylko nie patrz w dół”. Trudno jest opisać ekscytację, zadowolenie i jednoczesny strach odczuwany podczas wchodzenia na kamień. Są to emocje, które z pewnością zostaną w pamięci na bardzo długi czas. Zdjęcia nie oddają faktycznego widoku. Blisko szczytu znaleźliśmy płaskie miejsce na rozbicie namiotu, także nocleg należał do jednych z najbardziej wyjątkowych. Dzięki  czemu mieliśmy możliwość popatrzeć jeszcze z rana. Wszystkim dopisywały humory, ten dzień należał do udanych.

DSC_0435

Nocleg mieliśmy około trzystu metrów od krawędzi przepaści. Znaleźliśmy kawałek płaskiego terenu, gdzie była możliwość rozstawienia namiotów i wciśnięcia szpilek namiotowych. Nie było już tam słychać szumu wodospadu, a w nocy wcale nie marzliśmy. Dzięki pomocy kierowców, którzy nas wcześniej wieźli, wyposażyliśmy się w butlę gazową. Dało to nam możliwość przygotowania gorących napojów z rana i wieczorem. Pełni sił mogliśmy zmierzać do parkingu, skąd mieliśmy ruszać na podbój następnego celu.

DSC_0551

Pełni radości nie mogliśmy powstrzymać się od robienia wspólnych zdjęć i dzielenia się wrażeniami. Z rana widoki były całkiem inne. W drodze powrotnej spotykaliśmy wielu turystów, a wśród nich Polaków, którzy zmierzali w stronę kamienia. Wodę uzupełnialiśmy w górskich strumykach, które były blisko źródeł.

DSC_0554DSC_0614DSC_0415DSC_0598

Większość wykorzystanych zdjęć została wykonana aparatem Ani Płachetko, która również weszła na kamień. Aniu -dziękuję za udostępnienie tych zdjęć! 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Górskie szlaki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Podróż na Kjeragbolten, czyli uwięziony głaz między skałami

  1. aga pisze:

    exxxtra zdjęcia ! widać emocje i radość z włóczęgostwa !!!!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Wrześniowe wejście na Język Trolla | Podróże Mantasa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s